Młyn parowy Franciszka Ciastowskiego

Franciszek Ciastowski urodził się w 1873 roku w Śremie. Z zawodu był młynarzem. Bogate  doświadczenie zdobywał podczas pracy w dzierżawionych przez siebie wiatrakach w Mosinie i Środzie Wlkp. Franciszek ożenił się z Marianną zd. Krzyżostaniak, z którą miał siedmioro dzieci:

  • Henryk (ur. 1899 r.)
  • Edmund (ur. 1901 r.)
  • Kazimierz (ur. 1902 r.) – właściciel młyna w Buku http://bit.ly/1PQIDKI
  • Tadeusz (ur. 1905 r.)
  • Hieronim (ur. 1907 r.)
  • Walentyna (ur. 1909 r.)
  • Hipolit (ur. 1917 r.)

Franciszek wraz z rodziną mieszkali początkowo w Kórniku na ul. Wojska Polskiego, poźniej kupili dom z ogrodem przy ul. Średzkiej.

W roku 1914 Franciszek kupił od Ignacego Andrzejewskiego z Zaniemyśla młyn parowy, wybudowany w Kórniku pod koniec XIX wieku (ok. 1895 roku) i rozpoczął działalność pod nazwą Młyn Parowy Ciastowski i Spółka. Oprócz Franciszka współwłaścicielami spółki młynarskiej byli członkowie najbliższej rodziny.

Od samego początku przy pracy w młynie zaangażowany był najstarszy syn Państwa Ciastowskich – Henryk. Odpowiedzialny był za sprawy techniczne, kotłownie, maszynownie. W kolejnych latach pozostali synowie dołączali do rodzinnego biznesu. Wychowankiem firmy Ciastowski i Spółka oraz prawą ręką Franciszka był Tadeusz Gramsz – wybitny mistrz młynarski. W młynie pracował również Pan Kerber. Liczba pracowników młyna nie przekraczała 5-6 osób.

Poniżej zdjęcie młyna z 1921 roku.

fot.: autor nieznany

Na bocznej ścianie budynku napis: Młyn Parowy Ciastowski Dampfmühle

Proces produkcji mąki oraz maszynownia zmieniały się z biegiem lat. Niestety do dnia dzisiejszego nie zachowały się schematy budynku ani dokładne procedury produkcyjne. Ze wspomnień Pana Dezyderego Adamskiego (ur. 1931 r, wnuk Franciszka Ciastowskiego) dowiadujemy się jednak kilku istotnych szczegółów dotyczących codziennego życia młyna.

W Kórniku w młynie produkowano mąkę z różnych odmian zbóż (mąka pszenna, żytnia, itd). Początkowo, zanim zamontowano walce, w młynie znajdowały się dwa olbrzymie kamienie młyńskie zamknięte w drewnianych skrzyniach. Na kamieniach mąka mielona była tradycyjną metodą poprzez żarna – jeden kamień (dolny) był nieruchomy a drugi z otworem obracał się na nim. W otwór sypano ziarna, które poddawane były obróbce poprzez rozcieranie. W ten sposób powstawała mąka.

Na zdjęciu powyżej widoczna jest rampa rozładunkowa, na którą z wozów wykładane były worki ze zbożem. Następnie płody rolne wciągane były przez pracowników do budynku młyna. Na tej samej kondygnacji zboże było przesiewane, czyszczone i szło taśmociągami do góry do walcowni.

Na piętrze na walcach ziarno oddzielane było od plew i innych zanieczyszczeń. Walce posiadały odpowiednie nastawy umożliwiając uzyskanie pożądanej granulacji mąki. Plewy były odzyskiwane i wykorzystywane jako pasza dla zwierząt. Kolejno za pośrednictwem pasów z czerpakami, mąka transportowana była do góry na sita. Tam była przesiewana i trafiała ponownie piętro niżej do worków.

Poniżej zdjęcie Franciszka Ciastowskiego wewnątrz młyna w maszynowni.

fot.: autor nieznany

Serce młyna stało jednak poza budynkiem. W dwóch murowanych pawilonach graniczących z młynem znajdowała się główna maszynownia. W pawilonie 1 stał kocioł parowy, w pawilonie 2 – lokomobila. Za budynkiem w podwórzu znajdował się komin oraz wieża ze zbiornikiem do chłodzenia wody. Obok wieży stała murowana studnia, w której wywiercona była studnia artezyjska na głębokość 160m! Ze studni pozyskiwana była woda do studzenia kotła.

Obok kompleksu przemysłowego stał mały budynek (istniejący do tej pory) oraz budynki gospodarcze (szopy), po których nie ma już śladu.

Poniżej plan sytuacyjny położenia młyna oraz innych obiektów.

Pod napełnionym wodą kotłem palono drewno bądź węgiel, doprowadzając wodę do wrzenia. Wytworzona w ten sposób para była doprowadzana do lokomobili. W maszynie parowej tłok wprawiany był w ruch poprzez naprzemienne wpuszczanie będącej pod wysokim ciśnieniem pary do przedniej i tylnej części cylindra (rozdzielonych tłokiem). Następnie za pośrednictwem korbowodu przenoszono wytworzoną energię na wał korbowy i koło zamachowe.

źródło: wikipedia

Z lokomobili pasy transmisyjne biegły w kierunku piwnicy, gdzie znajdował się rozrząd. System krzywek i zębatek oraz pasów transmisyjnych umożliwiał sprawne zarządzanie całym ruchem w młynie (transport ziarna i mąki pomiędzy piętrami, napęd do walców, rzeszota, itd)

Rysunek powyżej nie stanowi dosłownego odwzorowania maszynowni w młynie. Został stworzony na podstawie słownego opisu.

Poniżej zdjęcie lotnicze, obok młyna widoczny wysoki nieistniejący już dziś komin. Za młynem stoi wiatrak Pana Urbanowicza, widoczna jest również na zdjęciu stodoła Pana Małeckiego.

Zdjęcie poniżej prezentuje młyn od drugiej strony. Na zdjęciu można zauważyć budynki gospodarcze, oraz dymiący komin od lokomobili.

W latach 30-tych XX wieku konieczna była wymiana starego kotła odpowiedzialnego za napęd lokomobili. Pan Dezydery Adamski do tej pory posiada w swoich archiwach rachunki związane z zakupem i wymianą kotła. Kocioł do Kórnika przyjechał pociągiem. Kolejno został przełożony na wóz konny i przetransportowany do Kórnika na ul. Młyńską. Kocioł po instalacji został obłożony szamotem. Poniżej kilka zdjęć dokumentujących to wydarzenie.

Przyjazd kotła na stację PKP Kórnik.

Kocioł zestawiony z wagonu. Na zdjęciu pierwszy od lewej strony Franciszek Ciastowski – właściciel młyna.

Kocioł w trakcie transportu 6-konnym zaprzęgiem. Zdjęcie wykonane już na ulicy Młyńskiej.

Kocioł dojechał na miejsce.

Na zdjęciu powyżej patrząc od lewej strony:

  • Kazimierz Ciastowski
  • … Jankowiak
  • Marianna Ciastowska
  • Walentyna Adamska (Ciastowska)
  • Kazimierz Ciastowski
  • …. …. (?)
  • …. …. (?)
  • …. …. (?)

Z biegiem czasu postanowiono przebudować maszynę parową na zasilanie gazowe. W miejscu starego kotła stanęły dwa piece retorowe, w których spalany był węgiel wysokogatunkowy w wyniku czego produkowany był koks i pozyskiwany gaz do napędu maszyny.

W czasie II wojny młyn pracował tym samym rytmem, okupacja nie miała większego znaczenia dla firmy Ciastowskiego.

Po zakończeniu wojny zgodnie z ustawą z 3 stycznia 1946 roku większość przedsiębiorstw prywatnych została w Polsce znacjonalizowana. 27 lipca 1948 roku w Poznańskim Dzienniku Wojewódzkim ukazał się wykaz przedsiębiorstw należących do szczególnie istotnych gałęzi przemysłu, które zostały wyznaczone do nacjonalizacji. Na liście obiektów na 77 miejscu znalazł się młyn Ciastowskiego.

Dnia 21 kwietnia 1949 roku  Zarządzeniem Ministra i Handlu, Młyn Franciszka Ciastowskiego przeszedł na własność państwa. Starostwo Powiatowe (nowy właściciel młyna) przekazało obiekt Kórnikowi a miasto oddało młyn w zarząd GS.

Pod rządami GS w młynie kontynuowana była produkcja mąki aż do połowy lat 80-tych XX wieku. Kolejno GS chciał sprzedać młyn, jednak pojawił się problem ponieważ w księgach wieczystych był inny właściciel (w momencie nacjonalizacji nie zadbano należycie o sprawy własnościowe).

Obecnie trwa postępowanie spadkowe, jest szansa, że młyn wróci w ręce prawowitych właścicieli.

Z firmą Ciastowskiego związany jest również pewien epizod. Młyn był pierwszym obiektem w Kórniku, w którym produkowany był prąd. Pod lokomobilę podłączone było dynamo, które wytwarzało energię elektryczną. Mieszkańcy Kórnika przychodzili do młyna ładować akumulatory do odbiorników radiowych, za naładowanie akumulatora firma pobierała odpowiednią opłatę.

W roku 1925 Poznańskie Zakłady Elektrotechniczne „Wolta” negocjowały z współwłaścicielem kórnickiego młyna Panem Golimowskim (właścicielem restauracji Hungaria w Poznaniu) na temat elektryfikacji miasta Kórnika. Ze względu na dużą wydajność maszyny parowej, „Wolta” chciała stworzyć w młynie zakład elektryczny a kolejno rozciągnąć sieć elektryczną w mieście umożliwiającą dostarczenie prądu do mieszkań i oświetlenie ulic. W ten sposób młyn Ciastowskiego uzyskałby nowe źródło dochodów ze sprzedaży energii elektrycznej.

Poniżej dokument z propozycją firmy Wolta.

Ostatecznie firmy nie doszły do porozumienia i prąd w Kórniku pojawił się dopiero po 1935 roku.

Obecnie młyn popada w ruinę, nie ma śladu po dawnym kominie, studni artezyjskiej, wieży do chłodzenia wody. Okna w młynie są częściowo powybijane, łukowe nadproża okienne zaczynają pękać, dach przecieka. Niestety ze względu na problemy związane z ustaleniem spadkobierców, w młynie nie można rozpocząć prac remontowych.

1 Komentarz

Skomentuj Jan Kaczmarek Anuluj pisanie odpowiedzi